sobota, 19 kwietnia 2014

Kobieta w czerni  - Recenzja



 Tyle się mówiło o najnowszym filmie z Danielem Radcliffem w roli głównej. W każdej gazecie była wzmianka o ,,Kobiecie w czerni". Wtedy jakoś nie chciałem tego oglądać może nie miałem czasu albo zapomniałem, a może ze względu na sam film? 

 ,,Kobieta w czerni" sama nazwa wskazuje, że to horror i wcale nie musi być przyjemnie i słodko, ale czym  jest pokusa zobaczenia Dana w innej roli? Po długim czasie postanowiłem to obejrzeć gdyż dowiedziałem się, że nie gra tam tylko Daniel Radcliffe, ale także Ciarán Hinds, który zagrał Aberforth. 


  Na początku wydawało mi się, że film nie będzie taki straszny na jaki wyglądał. Pomyliłem się, gdy tylko akcja zaczęła się rozkręcać. Dziwne zachowania ludzi miasteczka do, którego przyjechał Arthur (Daniel) później przybycie do strasznego domu w, ktorym miał odkryć zapiski denatki w sprawie testamentu. Odkrył mroczną tajemnicę, od tamtej pory w tym domu zaczęły dziać się dziwne rzeczy o, których nie wspomnę. Nasz główny bohater wielokrotnie widział kobietę w czerni, która zwiastowała śmierć dziecka (samo jej objawienie jest koszmarem dla widza). 
 Aby za dużo nie pisać na temat fabuły przechodzę do opinii:
 Film jest straszny i momentami można się porządnie przestraszyć, polecam wam nie oglądać tego filmu w samotności, w nocy, a ci którzy mają słabe nerwy nie polecam w ogóle!
 Film jest naprawdę dobry no gdyby nie to, że jest horrorem. Nie lubię horrorów, ale tym razem musiałem zrobić wyjątek dla tych dwóch wspaniałych aktorów.
 Po tym seansie bałem się wyjrzeć przez okno, aby nie ujrzeć kobiety w czerni, pewnie myślicie, że to głupie, ale zobaczcie film to się przekonacie. 
 Nie wiem czy obejrzę go kiedyś jeszcze raz, a jeśli tak to na pewno nie sam :D 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz